



















Nasza figuratywna rzeczywistość wyposażona w znaczenia i metafory dąży do przekroczenia stanu obojętności. Próbuje zakłócić nudny stan homeostazy polegający na nieustannym równoważeniu doznań i reakcji. Chce podnieść temperaturę i przyspieszyć tempo. Rozpędzić nieco maszynę generującą interpretacje i skojarzenia.
Aktualność tematów, w przypadku plakatów programowa i obowiązkowa, w przypadku obrazów nieco przypadkowa, powstała niejako mimochodem
i wzięta w nawias metafory stanowi przestrzeń, w której nasze działania się spotykają. Nie ma między nimi wyraźnej granicy; plakat zapożyczając z obrazu śmiałość w artykułowaniu form, a obraz z plakatu pewien reżim i dyscyplinę niezbędną w komunikacji z odbiorcą nieustannie zamieniają się miejscami. Granica, niegdyś nieprzekraczalna, dziś stała się zaledwie nieśmiało wytyczoną linią demarkacyjną; umowną i tymczasową, pozostającą na mapie naszych dyscyplin raczej z racji przyzwyczajenia, niż przekonania.
Trzymając się w bezpiecznej odległości od merytorycznych nakazów czy ograniczeń wybieramy motywy, które wymykają się określonej aksjologicznej wykładni, choć po chwili zastanowienia można chyba dostrzec, że nasze spojrzenie pada nieco z ukosa i – co ważne – z lewej strony.
Celem manipulacji, których dokonujemy różnymi narzędziami jest osiągnięcie dystansu dla zyskania odpowiedniej perspektywy spojrzenia. Spojrzenie
z dystansu ogranicza ilość szczegółów, lecz poszerza pole widzenia. Przekaz pozbawiony zbędnych detali zyskuje właściwą moc. Sprawia też, że metafora unosi się nieco ponad poziom nieznośnej powagi sytuacji.
Zarysowuje się więc kierunek działania: pozbawić złudzeń na wesoło.
Wyrazistość wizerunku doprowadzona jest do maksimum. Kontrasty kolorystyczne i nasycenie barw i osiąga wartości graniczne.
Otoczenie plakatu i obrazu wydaje się być przy tym rozmyte i nieostre jak poruszona fotografia. Różnica między tym, co znajduje się w kadrze przedstawienia, a jego otoczeniem sprawia, że dochodzi do odwrócenia tradycyjnej dialektyki między rzeczywistością, a jej plastyczną reprezentacją. Reprezentacja przejmuje atrybuty rzeczywistości, wraz z jej bezpośredniością i brutalną dosadnością. Tymczasem rzeczywistość pozostaje jedynie sferą intencji, pragnień i życzeń. Wydaje się być nieokreślona i mdła. Tylko przy tak radykalnym nastawieniu można dostrzec, że ostatnim rewolucjonistą, który krzyczał ‘Socialismo o muerte’ był Papa Smurf, czy pogodzić się z faktem, że nigdy już nie będzie takiego lata, jak zeszłoroczne.


























