Ruiny Bodzentyna

Czasem umiera się szybko, a czasem długo. Bardzo długo. Jak zamek biskupi w Bodzentynie. Zamek umiera od 1815 roku, od kiedy został opuszczony przez władze austriackie. Wspomnę jeszcze, że zanim został opuszczony znajdował się tam spichlerz i austriacki szpital wojskowy.

W tym zamku, którego świetność przeminęła bezpowrotnie biskup Jakub Zadzik, kiedy objął biskupstwo krakowskie w jego podziemiach więził każdego, kogo uznał za przeciwnika kościoła. Najbardziej nie lubił arian i kalwinów. Ich także trzymał w podziemiach tego zamku. Wśród więzionych był pewien Arianin - bardzo uczony, który napisał wiele ksiąg. Tego zamknął razem z jego księgami i tak długo go głodem morzył, aż ten, Bogu ducha winien człowiek, nie mając innego wyjścia zjadł swoje księgi – tak mówią przekazy. Prawda to, czy legenda?

Że biskup Zadzik nie lubił arian i kalwinów i zwalczał ich wszystkimi możliwymi sposobami wiadomo było wszystkim. I wszystkim (nam katolikom) to odpowiadało. Biskup ten wszczął nawet proces przeciwko arianom, w wyniku którego w roku 1638 zlikwidowano szkolnictwo ariańskie w Rakowie.

Ruiny zamku biskupiego w Bodzentynie, kiedy byłem tam poprzednim razem znajdowały się w „doskonalszym” stanie. Czy stan doskonalszy tych ruin będzie, kiedy pozostanie tam kupa gruzu, czy kiedy ta kupa gruzu zostanie uprzątnięta? Dzisiaj, okazało się, że ruiny, owszem i są, ale podtrzymywane przez belki. Jak długo jeszcze wytrzymają?

Poniżej link do galerii zdjęc:

https://pregowski.pl/photo/12-photo/43-ruiny-w-doskonalym-stanie

Komentarze obsługiwane przez CComment