Minęło jej 60 lat

 Z całą pewnością byłPiękne Iskry w locie a to pierwsza połowa lat 60-tych. Wracałem ze szkoły (liceum) i po drodze kupiłem w kiosku „Skrzydlatą Polskę”, a w niej artykuł o chlubie naszej konstrukcji lotniczej - Iskrze. To z tamtego artykułu zapamiętałem na zawsze nazwisko głównego konstruktora Sołtyka, Tadeusza Sołtyka. Szedłem chodnikiem mojego Brześcia i czytałem z wypiekami na twarzy, trzymając w lewej ręce teczkę z książkami i zeszytami a w prawej „Skrzydlatą”. Niewiele chyba zrozumiałem, bo czytałem ten tekst jeszcze nie mniej jak 2 razy - potem, już w domu. Martwiło mnie wtedy, że Iskra nie przekroczy szybkości dźwięku. Nasłuchałem się wtedy prawdziwych i nieprawdziwych informacji na temat przekraczania bariery dźwięku i marzyłem, że może kiedyś …. Ale skoro nie przekracza, to marzenia z przekraczaniem bariery dźwięku będę musiał odłożyć. Na jakiś czas.

Iskra jest piękna kiedy się na nią patrzy z boku, z wzrokiem umieszczonym na przedłużeniu skrzydła. Nigdy nie miała być szczytem techniki lotniczej. Skonstruowana i zbudowana została jako samolot szkolno-treningowy. Iskierka jest podobno prosta w obsłudze, łatwa do pilotażu, wybaczająca pilotom błędy i kochana, bo nasza.

Dwa tygodnie temu, 5 lutego minęło 60 lat od oblatania Iskry. Oblatywaczem nowiuteńkiej wtedy Iskry był inż. Andrzej Abłamowicz – pilot doświadczalny.

Na Iskrach (PZL TS-11) do dzisiaj latają piloci z Zespołu Akrobacyjnego „Biało-Czerwone Iskry. Zespół ten wiele razy oglądałem i wiele razy podziwiałem. Niestety, nie mają jeszcze kalendarza imprez na 2020.

Zbigniew Pręgowski, 23.02.2020

Komentarze obsługiwane przez CComment